Beata w Tanzanii – relacje wolontariuszki na naszym blogu

„To w j.Viktorii swój początek ma Nil i właśnie obok tego jeziora znajduje się Kigera Etuma. Myślałam, że w tych czasach odcięcie się od Świata jest właściwie niemożliwe. Zawsze znajdzie się jakaś kafejka internetowa, jakiś telefon i zawsze pojedzie autobus… wcześniej czy później – w wielu krajach, które ostatnio odwiedziłam raczej później. Ale nie tutaj… Kigera Etuma – wioska, której nie ma na mapie – nawet google!
Myślałam, że jeśli czegoś nie ma w internecie to to nie istnieje. A jednak Kigera Etuma istnieje, tyle że internet tutaj nie istnieje. Aby złapać połączenie muszę jechać 25 km a i tak nie ma gwarancji, że będzie działało bo tutaj w Afryce WIFI jest w wielu miejscach ale w rzadko, którym działa Aby dojechać do najbliższego miasta, którym jest Musoma muszę załapać się z s. Rut na przejażdżkę samochodem a to jest dopiero przygoda… dziurawa, wąska i piaszczysta droga, często rozkopana (niekończące się „remonty” polegające na kopaniu rowów), pełno na niej ludzi, dzieci, zwierząt, każdy jedzie jak chce. Ruch jest lewostronny ale przy drodze takiej jakości nikt na to nie zwraca uwagi, ludzie po prostu omijają dziury. Siostra przy nadzieję, że „Bóg ma ją w opiece” jedzie ok 60km/h… dla mnie to wyczyn, trzymam się i zamykam oczy. Potem tylko wszystko boli bo tak nami trzęsło. Samochód stary, rozklekotany – Toyota – każda podróż niesie ze sobą pytanie czy dojedziemy i czy wrócimy….”

więcej historii dzieci, opowieści o życiu tam, ale także zdjęć – na naszym blogu:

http://www.sercedlaafryki.blogspot.com

File12

Nasi darczyńcy